29.01.2021, 08:45

Czesi są mistrzami przedstawiania „dnia codziennego“

Czy Czesi interesują się polską literaturą?  Na pewno mniej niż my czeską. „W pustyni i w puszczy” (po czesku „Pouští a pralesem”) jest na liście lektur w czeskich szkołach podstawowych, w średnich z kolei czytają „Quo Vadis”. Dzięki czemu wielu Czechów zapytanych o ulubionego polskiego autora wskazuje Henryka Sienkiewicza. Nie tylko... Rozmowa z Julią Różewicz, specjalistką od czeskiej literatury. 

Jakie problemy, sprawy dominują we współczesnej literaturze Czechów?

JULIA RÓŻEWICZ: Aktualne. Samotność w tłumie, brak zrozumienia, to, że przez social media i ogólny pęd tylko „muskamy“ życie, nie przeżywamy niczego dogłębnie. Ale każda autorka, każdy autor, ma swoje ulubione tematy. I tak Petra Soukupová np. analizuje relacje rodzinne, Kateřina Tučková opisuje mroczne strony historii Czech i Moraw (z kobietami na pierwszym planie), Markowi Šindelce bliskie są trudne relacje między kobietą a mężczyzną, Jan Balabán pięknie opisywał smutek dnia codziennego, przemysłową szarość śląskiej Ostrawy. Współczesna literatura czeska, podobnie jak każda inna, chyba trochę odchodzi od fabuły i idzie w stronę „autorskiej pychy“, coraz częściej autorzy stawiają na pierwszym planie siebie, to, co sami czują, co sądzą, czasami zapominając, że czytelnika niekoniecznie to interesuje. Ale literatura czeska jest bardzo różnorodna i trudno mi wskazać, co dominuje. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Jak Czesi to robią, że z prozaicznych zdarzeń, imprez typu nic się nie dzieje – powstają książki, od których nie chcesz się oderwać… Brak zadęcia? Luz wrodzony… talent?

Jak to się dzieje, że nic nie dzieje, a to jest takie dobre? Talent twórców czy wykonawców (w przypadku filmu) na pewno, bo łatwiej porwać widza wielką fabułą niż kameralną historią, ale świetnie zagrana banalna historia się broni. Z drugiej strony może właśnie chodzi o pokazywanie tego, co „mogło przydarzyć się każdemu z nas”? Wydajemy w Aferze serię Czeskie Krymi, gdzie ukazały się dwa kryminały Ivy Procházkovej, zostały w Polsce bardzo pozytywnie przyjęte, a jedną z najczęściej wymienianych przez recenzentów zalet jest autentyczność. Że wszystko jest  tam „zupełnie jak za oknem”. Że śledczy i zbrodnie są prawdopodobne, bohaterowie nie mają nadprzyrodzonych mocy, a motywem zbrodni może być np. „stara dobra chciwość“. Wnioskuję z tego, że czytelnicy gatunku mają chyba trochę dość naciąganych, przerysowanych fabuł. A Czesi są mistrzami przedstawiania „dnia codziennego“, rzadko się na coś silą, może dlatego nie popadają w swoich staraniach w śmieszność. Są dowcipni, a nie żałośni.

Julia Różewicz z Ivą Procházkovą, Festiwal Kryminału, 2016 © Anna Rychlicka-Karbowska

Dużo pisarzy współczesnych czerpie z ducha Bohumila Hrabala?

Z tych najnowszych, których wydajemy w Aferze, już niewielu, przynajmniej nie otwarcie, bo podświadomie pewnie tak. Na pewno Petr Šabach i Emil Hakl mieliby z nim o czym porozmawiać (Šabach zresztą faktycznie go znał). W trochę podobnym duchu pisze może Zdeněk Svěrák. Ale nie porównujmy. Hrabal był jeden, a współczesnym pisarzom nie uwłacza to, że nim nie są. Porównania ograniczają, wpływają na odbiór, niepotrzebnie coś sugerują. Niech czytelnik sam zdecyduje, czy widzi inspiracje i kim, lepiej nie narzucajmy mu tego w blurbach, nie wmawiajmy z pozycji wydawcy.

Miałaś okazję poznać największego guru, który zdominował też kino, bo wiele książek Petra Sabacha trafia na ekran. Jaki był prywatnie?

Julia Różewicz z Petrem Šabachem, Praga, 2013 © Wydawnictwo Afera

Petr Šabach był typem człowieka, na którego widok robiło się ciepło i swojsko. Kiedy siadał w hospodzie, wszyscy chcieli usiąść obok niego. Potrafił huknąć, bywał gburowaty i nie wszystkich lubił, ale przeważnie był absolutnie rozbrajającym, przezabawnym i (to głupie słowo, ale naprawdę idealnie go określa) dobrodusznym facetem. Nie było w nim grama pychy, potrafił na przykład wieść długie dyskusje z menelami ze swojej okolicy, często dawał im też pieniądze. Jego żona miała trochę pretensji o te znajomości (jest lekarką, więc zarzuty były głównie natury sanitarno-higienicznej). Potrafił wtedy odparować: – Ten człowiek może i nie ma najczystszych gaci, ale wie, ile mierzy góra Aconcagua. A Ty wiesz? Nie wiesz?! Ha, no właśnie!

Jak wpadałaś na pomysł wydania Havla od kuchni? I który przepis należy do twoich ulubionych? Coś Cię zaskoczyło w jego daniach? W sumie podobne do klasycznej polskiej kuchni…

Pomysł podsunęła mi pisarka, Petra Hůlová, kiedy rozmawiałam z nią na temat planów wydawniczych i zdradziłam, że szukam nietuzinkowej czeskiej książki kucharskiej. Dobrze, że posłuchałam Petry, bo książka spotkała się u nas z dużym zainteresowaniem. Czy coś mnie zaskoczyło w daniach Havla? No… kostki lodu na cebulce są dość zaskakujące ;) I ta śmietana do wszystkiego, choć to akurat nie zszokowało mnie aż tak bardzo, bo Havel nie był jedynym czeskim śmietanożercą, żyje ich tam więcej. Ogólnie, ta książka jest piękna jako całość, a przepisy to tylko część tej całości.

Czesi interesują się polską literaturą? Mają jakiś ulubionych pisarzy?

Na pewno mniej, niż my czeską. Ale „W pustyni i w puszczy” (po czesku „Pouští a pralesem”) jest na liście lektur w czeskich szkołach podstawowych, w średnich z kolei czytają „Quo Vadis”, dzięki czemu wielu Czechów zapytanych o ulubionego polskiego autora wskazuje Henryka Sienkiewicza. To wcale niekoniecznie jest ich ULUBIONY pisarz, ale często jedyny, jakiego znają. Nawet jeśli nie chcieli go czytać, to musieli. Z pisarzy współczesnych tłumaczona i czytana jest Olga Tokarczuk, Joanna Bator. Oczywiście obie panie funkcjonują w Czechach z końcówką – ová. O Mariuszu Szczygle, Aleksandrze Kaczorowskim i Mariuszu Suroszu nie muszę chyba wspominać – oni piszą o Czechach, a Czesi uwielbiają czytać o sobie. Popularny jest też Sapkowski (Wiedźmin to po czesku Zaklínáč), w księgarniach czeskich widać książki Jakuba Ćwieka. Z kryminału przekładów doczekali się m. in. Katarzyna Bonda, Marek Krajewski czy Zygmunt Miłoszewski. Dobrze za południową granicą miewa się też nasza literatura dla dzieci, lubiana jest np. seria Naszej Księgarni „Rok w...”,  w Czechach ukazały się np. „Rok w lesie” Emilii Dziubak i „Rok na wsi” Magdaleny Kozieł-Nowak, wielki sukces odniosły też „Mapy” Mizielińskich, ale ta książka akurat odniosła sukces chyba na całym świecie, więc w Czechach także, to logiczne.

 

Julia Różewicz (1982) – absolwentka bohemistyki na Uniwersytecie Wrocławskim, wydawczyni, tłumaczka literatury czeskiej, jurorka konkursów przekładowych.

Od 2010 prowadzi wydawnictwo Afera specjalizujące się w najnowszej literaturze czeskiej. Tłumaczy prozę, kryminały, literaturę dziecięcą, literaturę faktu, publikacje ekonomiczne oraz scenariusze filmowe.

Laureatka nagrody „Literatury na Świecie” 2014 w kategorii Nowa Twarz za przekład książki Petry Hůlovej „Plastikowe M3, czyli czeska pornografia”. Nominowana do Nagrody Literackiej Gdynia 2018 za przekład książki tej samej autorki pt. „Macocha”.

Rozmawiała: Jowita Kamińska

Zdjęcia: © Wydawnictwo Afera i © Anna Rychlicka-Karbowska

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X