26.02.2018, 08:48

Czego szukają w miłości kobiety, a czego mężczyźni?

Wokół nas jest mnóstwo pięknych samotnych kobiet, zwłaszcza tych koło 40. Żyją w zamkniętym kręgu znajomych i mają niewielkie szanse na poznanie kogoś nowego. A co dopiero kogoś nowego: w odpowiednim wieku, z właściwym wykształceniem, podobnymi poglądami - mówi Małgorzata Sokołowska, psycholog, terapeuta, mediator z fabrykapar.pl. 

Damosfera: Skąd pomysł na Fabrykę Par?

Małgorzata Sokołowska: Fabrykę założyłyśmy, bo zauważyłyśmy, że wokół nas jest mnóstwo ludzi samotnych, zwłaszcza tych po 40. Najczęściej to ludzie, jak ja to nazywam z „drugiego obiegu”, czyli po rozwodach, względnie po wieloletnich związkach, które się skończyły. Ale też wdowcy oraz ci, którzy z różnych względów nie znaleźli partnera, zajęci życiem zawodowym lub po prostu przegapili właściwą chwilę. Pomysłodawczynią była moja przyjaciółka, 40 letnia, singielka która posiada wszelkie atuty by mieć świetnego faceta, a jednak jest sama. Takich kobiet jest mnóstwo: pięknych, zadbanych, wykształconych, na wysokich stanowiskach, kobiet, które spełniają się w każdej dziedzinie życia, poza związkiem. Z kolei ludzie, którzy wrócili do obiegu ;) po rozwodzie mają ogromną trudność z poznanie kogoś nowego. Żyją w zamkniętym kręgu znajomych i mają niewielkie szanse na poznanie kogoś nowego. A co dopiero kogoś nowego: w odpowiednim wieku, z właściwym wykształceniem, podobnymi poglądami, wartościami, zainteresowaniami i wrażliwością itp.

Jak już uporają się ze swoimi często traumatycznymi problemami związanymi z zakończeniem poprzedniego związku czy też śmiercią partnera, pozornie wydaje się, że mogą zacząć od nowa, że są na początku nowego życia. Ale szybko się okazuje, że wpadli w przepaść między starym życiem, a nowym, które nie chce nadejść. Takich ludzi po 40, 50, 60tce jest naprawdę sporo. I właśnie dla nich otworzyłyśmy nasze biuro. Zdecydowałyśmy też, że skoro naszą grupą docelową są ludzie od 40. w górę to nie będziemy działać jak portal internetowy, (których z resztą nie brakuje), ale że nasze działania będą oparte wyłącznie o kontakt osobisty. Czyli że każdego klienta musimy poznać, a może nawet polubić  i że to da ludziom pewną gwarancję rzetelności i poczucie bezpieczeństwa. W końcu pomyślałyśmy, że jeśli dzięki nam, choć część tych osób będzie miała szanse na poznanie bratniej duszy to już będzie coś.

Myśli Pani o sobie: jestem swatką, a moja praca jest misją?

M.S: (śmiech) Nie myślę o sobie jak o swatce. Wciąż przede wszystkim jestem psychologiem i terapeutą, co z resztą wielokrotnie w biurze bardzo mi się przydało. Po prostu ułatwiamy ludziom poznać kogoś nowego. Obie jesteśmy psychologami i od razu założyłyśmy, że to ma znaczenie, że nie będziemy dobierać ludzi wyłącznie ze względu na PESEL, ale też albo przede wszystkim biorąc pod uwagę osobowość, charakter, wartości, podobną wrażliwość itp. I to faktycznie tak działa. Czy to, co robimy jest dla nas misją? Myślę, że trochę tak. I chyba to trzyma nas w tej pracy. Miałyśmy wiele chwil zwątpienia, ale jak się udaje, jak kolejna para jest szczęśliwa to jest to ogromny impuls do dalszej pracy. Zwłaszcza, że moim zdaniem coraz trudniej jest nam być z drugim człowiekiem, biorę nawet pod uwagę, że ludzie coraz rzadziej będą się wiązać, że wybiorą pozornie łatwiejsze i bezpieczniejsze życie singla, że to taki znak nadchodzących czasów. Ale może się mylę… 

Kim są klienci fabryki par? 

M.S: Zgłaszają się ludzie od 20 do niemal 80., ale nie wszystkich przyjmujemy. Realia są takie, że przed 30. nie ma pań. Zgłaszają się prawie wyłącznie panowie (25, 27 latkowie) i nie ma dla nich nikogo, więc ich odrzucamy, choć chętnie byśmy im pomogły, ale nie ma jak. Sądzę, że panie w tym czasie studiują, robią kariery, stawiają na samorozwój i nie szukają partnera na życie. Albo znajdują właściwego i się go trzymają. W każdym razie związek nie jest dla nich jeszcze priorytetem. Sytuacja odwraca się po 30, czy też nawet po 35 r.ż. Tutaj jest już zdecydowanie więcej pań. Tak jak mówiłam wcześniej, świetnych, samodzielnych, wykształconych, zadbanych kobiet, które szukają odpowiedzialnego, dojrzałego partnera nadającego się na ojca. Niestety w tym przedziale jest z kolei mniej mężczyzn. Ci naprawdę fajni już kogoś znaleźli. Reszta albo się poddała i już nie szuka, albo no cóż, nie jest „fajna”… Na szczęście zdarzają się niedobitki ;) i w tej grupie wiekowej coś da się zdziałać. Z kolei po 45, 50, 60 nie ma już takich różnic między płciami. Przychodzi mniej więcej tyle samo mężczyzn i kobiet.

Bardzo widoczny jest też podział ze względu na wykształcenie. Ponad 95% pań w naszym biurze ma wyższe wykształcenie i wysoką pozycję zawodową. Nie wiemy, dlaczego, ale po prostu tylko takie panie przychodzą. Wśród panów jest inaczej, przychodzą po równo panowie z wyższym, średnim i zawodowym wykształceniem.

Jakie oczekiwania mają Panie, a jakie Panowie w stosunku do związku?

M.S: Są pewne różnice między tym, kogo szukają panowie i panie. Panowie bez względu na wiek wciąż dużą wagę przywiązują do wyglądu. Czyli jak sami mówią, są wzrokowcami. Może nie jest tak, że koniecznie skupiają się na jednym typie, ale faktycznie najczęściej wybierają panie szczupłe, ładne i niewysokie.

 Kolejną ważną cechą, na jaką zwracają uwagę panowie zwłaszcza po 50tce i wyżej jest dyspozycyjność. Chcą, aby kobieta poświęcała im dużo czasu, czyli np. żeby nie była bardzo zaangażowana zawodowo, czy też nie była nadopiekuńczą matką albo babcią. Poza tym oczywiście zainteresowania, to zawsze jest ważne, sposób spędzania wolnego czasu, z naciskiem na to czy jest aktywny czy przeciwnie.


Mamy też do czynienia z przypadkami skrajnymi, kiedy mężczyzna stawia wysokie warunki brzegowe, np. wykluczając kobiety o jakimś kolorze oczu. Albo bardzo silnie trzymają się pomysłu, że ich nowa partnerka musi być dużo młodsza. To są najczęściej powody, dla których nikogo nie udaje im się poznać… niestety.


Panie natomiast przywiązują mniejszą wagę do wyglądu. Tzn. oczywiście patrzą na zdjęcia i jakoś tam decydują, kto im się podoba a kto nie. Ale to są drugorzędne kwestie. Wielokrotnie się zdarzało, że klientka nie była poruszona zdjęciem, ale wybierała danego pana, bo podobało jej się to, co o nim usłyszała w biurze. Po to właśnie jesteśmy i tu sprawdzają się nasze kompetencje, jako psychologów i nie tylko.

Ale wracając do pań i ich wyborów. Ważne są dla nich takie cechy jak uczciwość, mądrość, poczucie humoru, dystans do siebie, dojrzałość i łagodność (rozumiana, jako przeciwność agresji).


Obie płcie zwracają dużą uwagę na stan zdrowia czy też może bardziej na kondycję i zdrowy wygląd. Dożyliśmy czasów gdzie całkiem sporo ludzi o siebie dba, zdrowo się odżywia, biega czy też uprawia inne sporty itp. Wyglądamy młodziej niż nasi rodzice, kiedy byli w naszym wieku. I zwracamy uwagę na to, aby nasz partner też taki był. Stąd pewnie teraz taka trochę mania szukania młodszych kobiet, ale i nierzadko młodszych mężczyzn. Jednak, jeśli i kobiety i mężczyźni będą szukać młodszej pary za chwilę może się okazać, że nawiązanie nowej znajomości będzie po prostu niemożliwe ze względu na wiek…

Czy udało się połączyć dużo par?

M.S: Trudno mi powiedzieć w liczbach, ale ogólnie zauważyłyśmy, że zasada jest następująca. Efektywność w biurze rozkłada się niemal równo na trzy. Jedna trzecia klientów poznaje kogoś od pierwszego „strzału”. Spotykają się z pierwszą wybraną osobą i bingo, od razu to jest to. Kolejna grupa szuka, spotyka się z wieloma osobami i wraca do biura. Czasem od razu po pierwszym, czasem po kilku czy kilkunastu spotkaniach rezygnują. Ostatnia grupa nie poznaje nikogo. Albo nikogo nie wybiera, albo nikt ich nie wybiera. Ale są też tacy, którzy rezygnują w ostatniej chwili, decydują się na kogoś, ale nigdy nie dochodzi do spotkania, bo… no właśnie… może ze strachu, może po prostu wciąż nie są gotowi. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, dlaczego tak jest, ale na pewno większą szansę mają ludzie zdecydowani, pewni siebie, z dużą samoświadomością, ale i otwarci na innych, niestawiający wyśrubowanych granic. Tzn. oczekiwania są ważne i oczywiście trzeba wiedzieć, czego się chce i nie odpuszczać, ale też trzeba podejść do sprawy zdroworozsądkowo...

Jakie błędy popełniamy w relacjach, skoro tak wiele osób woli żyć solo...

M.S: Ojej gdybyśmy zaczęli analizować to w ten sposób to można by wymieniać bez końca. Od zawsze ludzie popełniali mnóstwo błędów, począwszy od najzwyklejszej zdrady czy kłamstwa do konfliktów wartości, potrzeb i zwykłego znudzenia w związku wynikającego najczęściej z szeroko rozumianej niedojrzałości. To temat rzeka. Ale myślę, że kluczowe jest dzisiaj, co innego. Nieco pozmieniały się role społeczne i styl życia. Kiedyś ludzie wiązali się i trwali w małżeństwach, bo takie były oczekiwania społeczne. Często mężczyźni mieli pracę a kobiety prowadziły dom, co wiązało się z pewną zależnością. A zależność zawsze ciągnie za sobą ograniczenia… Dużo by mówić, ale dziś sytuacja bardzo się zmieniła. To kobiety są często lepiej wykształcone, są samodzielne, pracują, zajmują wysokie stanowiska, prowadzą własne firmy. Co drugi samochód prowadzi kobieta. Naprawdę kiedyś tak nie było…Trudno sobie wyobrazić, że taka kobieta będzie trwała w nieszczęśliwym, albo toksycznym związku tylko, dlatego że tak trzeba. Trudno sobie też wyobrazić, że ta sama kobieta, kiedy zostanie sama i zdecyduje się na kolejny związek nie będzie wybredna. Z resztą to samo tyczy się mężczyzn. Wszyscy mamy dzisiaj większą świadomość, większe oczekiwania, a wraz z wiekiem i często nienajlepszymi doświadczeniami dokładnie wiemy, czego chcemy od relacji z drugim człowiekiem, a na co już na pewno się nie zgodzimy. To z resztą dotyczy też ludzi młodych.


W młodym wieku łatwiej o poryw uczuć, ale proszę mi wierzyć dzisiejsza młodzież, czy też mówiąc słowami pewnej popularnej gry komputerowej „młodzi dorośli” są dużo bardziej świadomi, czego i kogo chcą niż pokolenia wcześniejsze. Moim zdaniem to jest podstawą dzisiejszych wyborów, bo przecież jak mamy być z kimś to po to, żeby było nam lepiej, niż kiedy jesteśmy sami. Bo jeśli ma być gorzej, ma to generować kłopoty, problemy… to, po co? Kluczowe jest poczucie bezpieczeństwa i wygoda. To są myślę podstawowe dziś przyczyny, dla których ludzie decydują się być singlami. Pomijając oczywiście sytuacje, kiedy nie mają wyjścia, bo nie mogą nikogo poznać…

Jak można zdefiniować miłość w dzisiejszych czasach?

M.S: Miłość wymyka się definicjom. Oczywiście można by tu mówić o całej tej biologii i chemii miłości, o potrzebach, upodobaniach itd. Ale myślę, że miłość to po prostu coś, co łączy dwie osoby, które miały to szczęście spotkać na swojej drodze właściwego człowieka. A oboje byli na tyle dojrzali i zdecydowani na związek, że pomimo przeciwności i trudności udaje im się być razem i dbać o relację, a bilans zawsze wychodzi im na plusie. Myślę, że byłoby szkoda gdyby ludzie przestali się wiązać i gdyby ostatecznie coraz częściej wybierali wygodę i bezpieczeństwo życia w pojedynkę.

Bo jednak miłość jest wciąż niezwykłym stanem ducha i ciała..

Czy z Pani obserwacji wynika, że jesteśmy, choć trochę romantyczni? Jeśli tak, to, kto bardziej - kobiety czy mężczyźni?

M.S: No cóż na podstawie pracy biura matrymonialnego trudno to stwierdzić. Sam proces wybierania partnera w biurze jest mało romantyczny, bo to jednak trochę działanie „na zimno”. Z resztą uczymy wszystkich klientów, że pierwsze spotkania też trzeba traktować trochę biznesowo, w końcu spotykamy się z obcym jednak człowiekiem. Ale potem miejmy nadzieję, jest już romantycznie. Romantyzm podobnie jak miłość jest trudno definiowalny, jest inny w zależności od człowieka, jego wrażliwości i doświadczeń.

Współcześnie spora część relacji odbywa się w sieci lub przez telefon. Często prowadzi to do spłycenia relacji, a nawet do sporych rozczarowań. Ale jeśli mamy do czynienia z miłością to jest tu duże pole do popisu. Z zasady to kobiety są bardziej romantyczne, bo są wrażliwsze i bardziej emocjonalne. Ale nowoczesne formy komunikacji sprzyjają też panom. Taki np. SMS potrafi być narzędziem niezwykłych w formie wyznań.

Ale miejmy nadzieję, że i przy świetle księżyca ludzie wciąż siadają…

W sumie trzeba być odważnym, by zgłosić się do biura... 

M.S: Ważnym problemem łączenia ludzi w pary i pomagania im w poznaniu ciekawego partnera jest ilość zgłoszeń do biura, czyli zwyczajnie ilość chętnych. A sytuacja wygląda tak, że do naszego biura dzwoni naprawdę sporo osób. Ale przychodzi tylko część z nich. Często słyszymy przez telefon: “Ok, to już wszystko wiem, bardzo mi to pasuje, zadzwonię w tygodniu się umówić”. I już nie dzwonią. Człowiek ma sporo obaw, związanych z tym czy biuro to właściwa metoda, czy na pewno kogoś tak znajdę i co najważniejsze czy na pewno tego chcę. Prawdą jest, że ludzie przyzwyczajają się do bezpieczeństwa, “świętego spokoju” i choć czasem czują się samotni to w sumie jest im dobrze jak jest. Dlatego sporo telefonów pojawia się w okolicy świąt, sylwestra, czy w wyniku jakichś romantycznych porywów chwili (np. po obejrzeniu miłosnego filmu;-). Ludzie pod wpływem chwili dzwonią, dopytują, ustalają wstępny termin spotkania..., a potem emocje opadają i wygrywa poczucie bezpieczeństwa czyli innymi słowy lęk przed nieznanym, obawa przez kolejnym niepowodzeniem itp. Trochę szkoda. Powinniśmy dawać sobie więcej szans na nowe otwarcia. Przecież zawsze możemy się wycofać. Uzbrojeni w doświadczenia i wiedzę o własnych oczekiwaniach mamy sporą szanse wybrać mądrze i po prostu być szczęśliwym!

 

Rozmawiała: Kate Ka.

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X