27.03.2018, 13:34

Co leczy terapia czaszkowo-krzyżowa?

To terapia ciała, uzupełniająca często psychoterapię,  bo uwalnia też ciało, a nie tylko duszę od traum i tego wszystkiego, co ciało zapamiętało w ciągu życia. A ciało pamięta i zapisuje w sobie każdy stres, który mu się przydarzył, czy to fizyczny (m.in. choroba, upadek) czy psychiczny. Przyglądamy się, o co w niej chodzi i od razu uprzedzamy, że nie jest to forma energoterapii. Jest obecna na świecie od początku XX.

Terapię wykorzystuje się m.in. do leczenia napięć, bólu, zaburzeń trawienia, a także stanów depresyjnych.

- W ciele człowieka istnieją subtelne procesy uzdrawiające oparte na działaniu tzw. Oddechu Życia, który ma większą moc niż cokolwiek innego podawanego z zewnątrz. Oddechem życia nazywamy pulsację płynu rdzeniowo-mózgowego nazwaną pierwotnym oddechem, czyli takim, który pojawia się w naszym organizmie w życiu płodowym najwcześniej z wszystkich innych procesów. Płyn rdzeniowo-mózgowy pulsujący rytmicznie w naszym organizmie ma kluczowe znaczenie dla odżywiania komórek nerwowych, ochrony ośrodkowego układu nerwowego przed urazami, ale także w jego oczyszczeniu, wydaleniu toksyn itp. Płyn ten otacza mózg, rdzeń kręgowy, pulsuje w czaszce i kręgosłupie – tłumaczy Małgorzata Sokołowska, psycholog.

Jego prawidłowe funkcjonowanie jest niezbędne dla wszystkich funkcji życiowych. Praca terapeuty czaszkowo-krzyżowego ogólnie rzecz biorąc polega właśnie na uregulowaniu i poprawieniu stanu zdrowia pacjenta dzięki pracy z płynem rdzeniowo-mózgowym. Ale zasadniczo chodzi o to, że terapeuta inicjuje wewnętrzne siły organizmu do tego, aby sam dokonał tej autoregulacji. Trochę tak jakby wprowadzał go na właściwe tory.

Terapia czaszkowo-krzyżowa nie jest terapią w żadnym stopniu bajkową ani magiczną. Może faktycznie jest niekonwencjonalna w samej technice, ale sam proces leczenia jest jak najbardziej fizyczny i dzieje się w oparciu o samo ciało z jego elementami takimi jak płyny, kości, powięzi i inne. Opiera się o autoregulację, która jest naturalną funkcją organizmów żywych. Oznacza to,  że organizm ludzki jest tak skonstruowany, że ma w sobie wszystko do właściwego działania oraz posiada wrodzoną możliwość autoregeneracji. Trzeba mu tylko na to pozwolić.

- Ta pierwotna Matryca Zdrowia jest jakby twardym dyskiem, z którym przychodzimy na świat, na którym jest zapisany wzorzec zdrowia danego człowieka. Ten wzorzec zdrowia nigdy nie ginie, bez względu na to, co nam się w życiu przytrafiło. Z różnych powodów: traum fizycznych i psychicznych człowiek traci to zdrowie, ale matryca pozostaje nietknięta. Trzeba tylko uwolnić i wzbudzić w organizmie i jego siły autonapraw cze – dodaje Małgorzata Sokołowska.

Efekty są różne w zależności od człowieka i jego historii.  Ale zawsze terapia cranisacralna wzmacnia poziom energetyczny w ciele, likwiduje napięcia, poprawia równowagę całego organizmu. W szczególności daje to efekty w obrębie problemów takich jak: bóle głowy, migreny, nadpobudliwość, problemy z koncentracją i uwagą, niektóre zaburzenia wzroku i słuchu, bóle zatok, zwyrodnienia różnych części kręgosłupa. Bardzo dobre efekty terapia osiąga w przypadku autyzmu, tików czy ADHD. Poza tym jest skuteczna wszędzie tam gdzie medycyna konwencjonalna rozkłada ręce, np. w leczeniu fibromialgii lub zespołu chronicznego zmęczenia.

Terapia czaszkowo-krzyżowa jest obecna na świecie od początku XX wieku, więc ośrodków terapii i wykwalifikowanych doświadczonych instruktorów jest sporo.

- W Polsce z tego, co wiem jednocześnie odbywa się kilka kursów w większych miastach. Szkolenie trwa nawet dwa lata i właściwie nigdy się nie kończy, bo dobry terapeuta uczy się całe życie. Sam kurs jest mocno oparty o medyczne i fizjologiczne aspekty budowy ciała ludzkiego. Przyznam,  że nawet na studiach psychologicznych podczas zajęć z neurobiologii nie dowiedziałam się tyle o budowie mózgu, co na kursie terapii czaszkowo-krzyżowej – mówi Sokołowska.

Terapia craniosarcalna nie jest energoterapią. Wywodzi się z osteopatii jest oparta o procesy fizyczne odbywające się w organizmie człowieka na różnych poziomach. Z resztą nie tylko człowieka nawiasem mówiąc...

- Stosuje również tę metodę lecząc swoje psy. Słyszałam też o terapii czaszkowo-krzyżowej dla koni – dodaje Małgorzata Sokołowska.

 

Autor: Kate Ka


.

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X