03.02.2021, 08:45

Byłem z Papciem Chmielem blisko!

Papcio bardzo chciał obejrzeć swoje dzieło w postaci gotowego wydruku. Zabrakło mu kilku dni... - mówi przyjaciel rysownika, Tomasz Woyda.

Jak zaczęła się współpraca wydawnictwa „Prószyński  i Spółka” z Papciem Chmielem?

Tomasz Woyda: To było w czasie, gdy zamykały się państwowe wydawnictwa, m.in. Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, w której Papcio wydawał swoje książeczki. W 1990 roku właściciele firmy Prószyński zaproponowali Henrykowi Chmielewskiemu wydawanie kolejnych ksiąg w nowo założonym wydawnictwie. Zaoferowali godziwe warunki. Papcio wcześniej pracował za grosze i – jak mówił – Tytusy utrzymywały mniej dochodowe tytuły. Z Prószyńskim podpisał porządną umowę, taką, jaką dzisiaj podpisuje się z autorami. Był poczytnym autorem, a jego księgi osiągały nakłady liczone w setkach tysięcy egzemplarzy.

Jakie były wasze relacje?

Ja miałem to szczęście, że właśnie od 1990 roku pracowałem w Wydawnictwie „Prószyński i Spółka” – wtedy w jednym z pierwszych i największych wydawnictw w Polsce. Moje stałe kontakty z Papciem zaczęły się nieco później. Spotykałem się z nim, by ustalać szczegóły wydawnicze – terminy, objętości kolejnych albumów. Papcio już wtedy rozpoczął swoją serię albumów historycznych. Stopniowo nasze relacje nabrały charakteru koleżeńskiego. Papcio zawsze czekał na nasze spotkania. Gdy się długo nie zjawiałem, telefonował, dopytywał, kiedy go odwiedzę, bo chce mi pokazać, co nowego narysował. W ostatnich latach starałem się pomagać Papciowi nie tylko w sprawach zawodowych.

O czym rozmawialiście?

Potrafiliśmy godzinami oglądać kolejne rysunki, rozmawiać o jego planach i pomysłach na następne przygody Tytusa, Romka i A’Tomka. Często wspominał czasy wojny, Powstanie Warszawskie, swoje młode lata. Opowiadał o wakacjach u babci w Łukowie i o swoich młodzieńczych przygodach. Ostatnio bardzo się ucieszył, bo podarowałem mu książeczkę ze wspomnieniami z czasów okupacji mojej mamy. Znalazł w niej sytuacje, które też pamiętał, a które dotyczyły tego, jak zdobywało się jedzenie, jak wyglądało życie codzienne i walka o przetrwanie. Mieliśmy o czym rozmawiać.

Skąd Papcio czerpał pomysły do nowych albumów?

Historia obfituje w tysiące tematów. Pomysły rodziły się z okazji rocznic (90. rocznica Bitwy Warszawskiej, 600-lecie Bitwy pod Grunwaldem, 100-lecie odzyskania niepodległości), a także z tego, co przeczytał, zobaczył. Wszystko go inspirowało.

Miał jakieś słabości?

To niesamowite, że w wieku 97 lat swobodnie poruszał się po sieci! Sprawnie posługiwał się komputerem, obsługiwał pocztę elektroniczną, drukował potrzebne zdjęcia. Jedyną jego słabością można nazwać ślepą wiarę w to, że wszystko, co przeczytał w Internecie brał za prawdę historyczną. Na nieśmiałe uwagi, że lepiej nie korzystać z niesprawdzonych i nieprawdopodobnych informacji, odpowiadał, że to przecież przeżycia Tytusa, więc mogą, a nawet powinny być nieprawdopodobne.

Ponoć co roku deklarował, że nie będzie już rysował.

Już kilka razy ogłaszał, że skończy z rysowaniem Tytusa. Tak też było po skończeniu albumu na jesieni 2019 roku. Na szczęście w styczniu ubiegłego, czyli 2020 roku, dał się namówić do tworzenia kolejnego albumu, czyli do narysowania dziesiątego albumu o Chrzcie Polski. Praca szła mu powoli, narzekał, że nie ma siły, że wzrok szwankuje, ale po roku, czyli na początku grudnia 2020, zakończył album. Bardzo chciał obejrzeć swoje dzieło w postaci gotowego wydruku. Zabrakło mu kilku dni.

Papcio mówił o sobie Papcio? To była rola, którą grał od lat?

Zaczęło się od końca lat pięćdziesiątych, kiedy narodził się Tytus. Wtedy autor stał się Papciem Tytusa - Papciem Chmielem, choć był wtedy młodym człowiekiem. Sam stworzył swój „ojcowski” wizerunek.

Co roku na tekturowym cylindrze, Papcio naklejał liczbę z aktualnym wiekiem. Mówił, że dożyje 100 lat. I co…

Tak sobie wymyślił. Jednocześnie w jednym z wywiadów, kilka lat temu, mówił, że marzy mu się, żeby wydać dziesięć albumów, a potem nagle umrzeć. I – na ironię losu – to się spełniło.

 

Czego będzie Panu najbardziej brakowało po odejściu Papcia?

Będzie mi brakowało naszych rozmów, wizyt w jego pokoiku, w którym pracował, a przez ostatnie lata prawie go nie opuszczał. Miał w nim całe archiwum rysunkowe i setki pamiątek – wszędzie same Tytusy, czyli cały świat Papcia!

Tomasz Woyda. Współzałożyciel i wieloletni redaktor naczelny pisma „Cztery kąty”. Opiekun z ramienia wydawnictwa, redaktor komiksów i przyjaciel Papcia Chmiela.

Pytała: Jowita Kamińska

Foto: archiwum prywatne Tomasza Woydy

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X