29.07.2020, 08:45

Batory to nasz Titanic

Oczarował ją statek Batory, legendarny transatlantyk. 33 lata pływał pod polską banderą, odbył 222 regularne rejsy oceaniczne, przewożąc w nich ponad 270 tysięcy pasażerów. Autorkom książki udało się porozmawiać z ponad 50 pasażerami „Batorego” oraz członkami załogi. Jedna z pisarek, Aleksandra Karkowska, dzieli się z Damosferą swoimi wspomnieniami  i wrażeniami z pracy nad książką „Marsz, marsz Batory”.

 

Batory nazywany był „Lucky ship”. Ten szczęśliwy statek przez lata pływał i nic mu się nigdy nie stało.

Był też ambasadorem polskiej kultury na morzach i oceanach świata – wszystkie wnętrza, wyposażenie, a nawet karty dań zostały zaprojektowane przez czołowych polskich artystów, którzy nadali im wyjątkowy charakter.

Kiedy oddano port w Gdyni w 1933 roku, polski rząd zamówił dwa statki we Włoszech (jednym z nich był M/S Batory). Włosi byli świetni, jeśli chodzi o kwestie techniczne, ale uznano, że wyposażeniem wnętrz powinni się zająć Polacy. Powołano specjalną komisję, do której weszli wybitni artyści i rektorzy szkół artystycznych. Dzięki nim M/S Batory zyskał wnętrza modernistyczne, proste, których do dziś byśmy się nie powstydzili. Na ścianach wisiały obrazy m.in. Zofii Stryjeńskiej! 

Co serwowali do jedzenia?

Kuchnia na statku była fenomenalna przed wojną i po wojnie. Podawano: przepiórki, kuropatwy, pieczone bażanty, raki i homary. Osoby, które wsiadały na statek w latach 50-tych czy 60. widząc te dania były w szoku. W Polsce na półkach dominował ocet, a na pokładzie pachniało pomarańczami, zagranicznymi papierosami. Te zapach wspominali wszyscy pasażerowie, z którymi rozmawiałam.

To był luksus…

Cały Batory to był wielki salon. Przecież na 750 pasażerów przypadało 300 osób z obsługi. To byli kucharze, kelnerzy, pokojówki. Była porcelana z Ćmielowa zaprojektowana specjalnie dla Batorego. Codziennie były atrakcje, orkiestra cały dzień grała.

Gwiazdy kochały ten statek!

Chyba nie było artysty, który nie płynąłby do Stanów Batorym. Był taki zwyczaj, że jak płynęła jakaś gwiazda, to dawała występ podczas rejsu. Udało nam się zdobyć zdjęcie Kaliny Jędrusik, od syna kapitana Tadeusza Meisnera, na którym kapitan podpala jej papierosa. 

Moda na Batorym to temat na kolejną książkę.

Nasza najstarsza rozmówczyni - pani Janina, kiedy płynęła Batorym miała 19 lat (było to w 1939 roku). Płynęła z mamą do Nowego Jorku obejrzeć pawilon polski na wystawie światowej. W czasie rejsu wybuchła wojna, więc plany się zmieniły. Kiedy pokazywała nam zdjęcia z podróży miała na nich piękne jedwabne suknie. Wspominała, że matka przed wyjazdem była bardzo zestresowana, czy krawcowa zdąży wszystkie te kreacje uszyć. Pani Janina płynęła turystycznie, ale trzeba pamiętać, że większość osób, z którymi rozmawiałyśmy to byli pasażerowie powojenni. Wiedzieli, że płyną na emigrację.

I to do Ameryki!

Tak, nie chcieli wyglądać byle jak, szaro. Na bilet składały się przecież ich całe rodziny, a ubrania z tego powodu zamawiali u krawców. Jedna z pań wspominała, że mama kupiła jej nowe buty. Stare wywaliła na Batorym za burtę, bo chciała przywitać Amerykę w nowych. Strasznie tego potem żałowała, bo okazały się niewygodne, a po przyjeździe nie było jej stać na kolejne.

Mówisz, że Batory był jak Titanic. Miała też miejsce, jakaś historia miłosna?

Wspomniana pani Janina na pokładzie poznała swojego przyszłego męża. Był Polakiem urodzonym w Stanach. Trzy razy jej się oświadczał podczas rejsu. Ją to śmieszyło, zwierzyła się swojej mamie, bo była zdziwiona, że to zrobił, a wcale jej nie znał. Mama jej odpowiedziała: „Janinko droga, on mi się bardzo podoba.” Skończyło się ślubem (śmiech).

Jak w ogóle dotarłaś do bohaterów książki?

Wcześniej z Barbarą Caillot napisałyśmy książkę „Na Giewont się patrzy” o góralach. Byłyśmy na jej promocji w Nowym Jorku i Chicago, gdzie spotkałyśmy się z niektórymi przyszłymi  bohaterami i tam wpadłyśmy na pomysł, by napisać książkę o Batorym. Na Youtube można obejrzeć film „Marsz, marsz Batory”, o naszej pracy.

Poza panią Janiną, jakie historie losów bohaterów zrobiły na tobie wrażenie?

Pani, pochodzenia żydowskiego urodzona w gułagu. Ojciec i siostra tam zginęli. Ona z mamą bardzo chciały wrócić do Polski. Udało się to pod koniec lat 50. Przyjechały do Warszawy i nastał 1968 rok. Musiała znów uciekać, ale  nie chciała jechać do Izraela, bo marzyła o życiu w Polsce. Na studiach poznała chłopaka ze Stanów, który jak się dowiedział, że ona nie chce jechać do Izraela, zaproponował jej wyjazd do Ameryki. Pobrali się i postanowili płynąć Batorym. Matka, kiedy ją pakowała, dała jej kołdrę puchową, bo nie wiedziała, czy tam jest ciepło. Płynęła do Ameryki w kożuszku góralskim i z kołdrą zapakowaną w wiklinowy kosz. Kołdrę ma do dziś i jak jest jej źle, to się nią okrywa i czuje się tak, jakby ją mama przytulała.

Jak skończył swój żywot M/S Batory?

W końcu latach 60. postawiono go w porcie w Gdyni, gdzie miał służyć, jako hotel i restauracja, ale pomysł się nie udał. Sprzedany został do stoczni złomowej w Hongkongu. Pamiątki ze statku znajdują się w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku, m.in. słynne koło ratunkowe z pokładu słonecznego, przy którym wszyscy pasażerowie robili sobie zdjęcia.

Aleksandra Karkowska: Z wykształcenia ekonomistka, z zawodu konsultantka, z zamiłowania organizatorka imprez kulturalnych. Społecznie tworzy Festiwal Otwarte Ogrody. Kocha podróże, książki, fotografię. Autorka książek m.in. „Banany z cukru pudru”, „Na Giewont się patrzy”, „Mewa na patyku” oraz „Marsz, Marsz Batory”.

Rozmawiała: Kasia Kamińska, z bloga oludziach.pl

 

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X