17.02.2021, 08:45

Autorka bestsellerów uczy matematyki w szkole!

Mój dziadek mawiał, że tylko umarłemu nic się nie przytrafi, żywemu może się zdarzyć wszystko - mówi pisarka, Katarzyna Archimowicz.

Nie żałuje Pani, że nie zajęła się matematyką, tylko pisaniem książek? Skąd w ogóle taki pomysł? Mówi się, że umysły ścisłe unikają pisania jak ognia…

Katarzyna Archimowicz: Ależ zajęłam się matematyką. Od szesnastu lat pracuję w szkole i uczę matematyki. Pisanie książek jest zajęciem dodatkowym, można powiedzieć – hobby. Każdy jest do czegoś predysponowany, zwykle miewamy różne umiejętności, ale w jednym obszarze. U mnie wygląda to nieco inaczej, też mam różne umiejętności, ale ze skrajnych dziedzin i dlatego wydają się one czasem niemożliwe do połączenia. A jednak dają się realizować bez kolizji i problemów.

Otwarcie przyznaje Pani, że czytanie ma uprzyjemnić czytelnikowi chwilę relaksu. Odważnie i fajnie. Nigdy nie było potrzeby edukacji, poruszania trudnych spraw…

Piszę książki, bo sprawia mi to radość. Jeśli przy okazji ich czytanie sprawi odrobinę przyjemności czytelnikom, to więcej wymagać nie mogę. Nie jestem terapeutą, nie zamierzam nikogo pouczać, narzucać sposobu myślenia, a nawet nie mogę. Nie mam takich kompetencji, więc nie daję sobie pozwolenia na opiniotwórczość. Niech czytelnicy sami wyniosą z moich książek tyle, ile potrzebują, ile się w nich dopatrzą. Ja nie mam prawa edukować poprzez literaturę, nigdy nie stawiałam sobie takich celów. Zupełnie inaczej rzecz ma się z matematyką. Tutaj możemy porozmawiać o edukowaniu.

Czym jest dla Pani pisanie?

Przyjemnością, chwilą relaksu. Pisząc przenoszę się w inne czasoprzestrzenie, funduję sobie miłą odskocznię od codzienności.

Skąd czerpie Pani pomysły?

Zwykło się myśleć, że pomysły przychodzą nagle, bez konkretnej przyczyny, ot, po prostu coś zaiskrzy, zaskoczy i pojawia się pomysł. Mnie się jednak wydaje, że one rodzą się z cierpliwości. Owszem, zdarza się, że wpadam na coś w jednej chwili, ale najbardziej jestem zadowolona z tych rozwiązań, do których się przyłożę, które dopracowuję i w razie potrzeby przekształcam. Dlatego piszę swoje książki rozważnie i bez pośpiechu. Nie mogę pozwolić sobie na chaos i chałturę. Dbam o logiczność i prawdopodobieństwo losów moich bohaterów. Za wszelką cenę chcę uniknąć bzdurnych, niepotrzebnych dialogów. Sam pomysł tu nie wystarczy, potrzeba jeszcze wiele pokory i żmudnej pracy.

Owszem, bywa, że pomysły biorę z bliskiej mi rzeczywistości, co najbardziej ma miejsce w książce „Na skraju świata”. Już sama dedykacja na pierwszej stronie sugeruje, że czerpałam inspiracje z życia. Lubię pisać o tym, czego jestem pewna, co znam. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym mądrzyć się o rzeczach absolutnie mi obcych.

W Warszawie np. przypada 10 panów na 1 panią. Dużo jest samotnych dam marzących, mimo zmiany czasów – o miłości. Myśli Pani o tym pisząc? Zapytam wprost… daje Pani nadzieję, że miłość jest dla wszystkich dostępna?

Naprawdę są takie statystyki? To nic, tylko jechać do Warszawy!

Nie wiem, czy daję komukolwiek nadzieję na cokolwiek, na pewno nie stawiam sobie takich zadań. Nie tylko miłość jest dla wszystkich. Ten truizm można rozszerzyć na wszystko inne. Mój dziadek mawiał, że tylko umarłemu nic się nie przytrafi, żywemu może się zdarzyć wszystko. I w tym właśnie sęk, że ludzie zbyt często czekają na pozytywne zmiany w swoim życiu, a zbyt rzadko na nie pracują. Cokolwiek nam się przytrafi, zawsze trzeba to umieć przy sobie utrzymać i rozwinąć. Samo za nas się nie zrobi. Więc mieć nadzieję to jedno, a pomóc szczęściu to drugie. Myślę, że moje bohaterki to babki, które nie czekają na swoje szczęście i miłość, ale tęgo na nie pracują.

Pisze Pani powieści obyczajowe. Czy napisanie powieści ma coś wspólnego z matematycznym wzorem. Zdradzi Pani trochę z warsztatu? Rozpisuje Pani sceny, bohaterów, ich osobowość, by wszystkiego było po równo w książce?

Analityczne myślenie bardzo ułatwia mi pracę nad książką. Na kartce A4 rozpisuję coś na kształt drzewa genealogicznego, gdzie umieszczam bohaterów, ich wiek i cechy charakterystyczne. Do tego krótki opis zależności i koligacji między nimi. Zawsze jest to wypisane rzeczowo i krótko i tyle wystarcza na całą książkę. Matematyczne modelowanie i logiczne myślenie pozwala mi na utrzymanie sensu i odpowiedniego kursu mojej fabuły. Gdybym miała myślenie bardziej humanistyczne, to wyobrażam sobie, że trudniej byłoby mi utrzymać raz obrany cel.

Pani fani kochają w Pani książkach opisy krajobrazów. Jak je pani wydobywa z pamięci?

Pamiętam z liceum, ile frustracji i wstrętu wzbudzały w moich kolegach opisy przyrody u Orzeszkowej. A ja przeciwnie, uwielbiałam te opisy. Jestem tu chyba w mniejszości.

Gdy piszę książkę w wyobraźni mam wówczas obrazy. Dosłownie. Można powiedzieć, że piszę obrazami. Po prostu ubieram w słowa kolory, dźwięki i zapachy, które widzę, słyszę i czuję. A że mam szczególną słabość do impresjonistów, być może stąd biorą się te moje opisy…

Podobno pisze Pani tylko wtedy, gdy ma coś ciekawego do przekazania. O czym teraz warto pisać?

Tak, piszę tylko wtedy, gdy wiem, co chcę napisać. Nie narzucam sobie rytmu pracy, nie piszę na siłę, bo wtedy nic dobrego nie wyjdzie. Nie zmuszam się do pisania nawet wtedy, gdy przez długi czas nic mi nie przychodzi do głowy. Cierpliwie i pokornie czekam, aż historie ułożą się w logiczną całość i pozwolą przenieść na papier. Tylko w takiej niewymuszonej pracy widzę sens i szanse na to, że książka się spodoba. Czytelnik jest mądry, oczytany, więc nie nabierze się na lekturę, która czuć, że pisana była pod presją czasu. Sama unikam takich książek i rzadko daję drugą szansę autorom, jeśli ich dzieła mnie zawiodły, jeśli poczułam się przez nich oszukana.

O czym warto teraz pisać? Wiemy doskonale jakie tematy są teraz modne w literaturze. Były kulinaria, teraz jest tematyka obozowa, a może coś jeszcze innego? Możliwe, że coś przeoczyłam, bo jestem trochę w kontrze z modą. Wracając do pytania: o czym pisać? Może być o czymkolwiek, byle bez bzdur! Czytelnik nie jest głupi i należy go szanować.

 

Katarzyna Archimowicz: pisarka bestsellerowych powieści, m.in. „Miłość w Burzanach”, „Na skraju świata”, „Dwie twarze Ioany”.

Mieszka w Chełmie, ukończyła matematykę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, jest nauczycielką w szkole podstawowej i liceum dla dorosłych oraz doradcą zawodowym. W wolnych chwilach zajmuje się haftem wielkoformatowym, a w międzyczasie czyta (najchętniej reportaże i powieści historyczno-obyczajowe). Marzy o podróży do Petersburga i na Syberię.

Foto: Karolina Fisz

Rozmawiała: Kasia Krauss

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X