19.04.2019, 09:00

Artystka od pokoleń, która pokochała linoryt

Jej Rodzice to artyści malarze, można powiedzieć, że zamiłowanie do sztuki wyssała z mlekiem matki. W przeszłości w Jej rodzinie byli artyści malarze, graficy. Dziś opowiada o tym, czy przeszłość determinuje teraźniejszość, czy sztuka to Jej pasja.

 

Katarzyna Krauss: Skończyłaś łódzką filmówkę. Dlaczego akurat tam poszłaś?

 

Zuzanna Wiskirska: Kiedy kończyłam liceum, miałam częsty kontakt z reżyserami i operatorami, którzy przyjeżdżali na festiwal filmowy w Krakowie i odwiedzali moich rodziców.

Wydawali mi się bardzo ciekawi, przez to, że pracowali twórczo w zespole i w podróży. 

Poza tym byłam kinomaniaczką, uciekałam z licealnymi koleżankami z lekcji, żeby robić filmy video albo sesje fotograficzne. Pod moja szkołą Steven Spielberg kręcił Listę Schindlera, to było bardzo inspirujące. Czytałyśmy Kino i Film, pożyczałam nawet American Cinematographer z Ambasady USA. Fascynował mnie wtedy zawód operatora filmowego, interesowały mnie też efekty specjalne – takie analogowe w rodzaju makiet i kontrolowanych wybuchów, jakie tworzono w Hollywood.

 

Katarzyna Krauss: Nie pracujesz w zawodzie, jak zatem w Twoim życiu pojawił się linoryt?

Zuzanna Wiskirska: To była długa droga. Po maturze, mając 17 lat chciałam jak najszybciej być w Łodzi i robić filmy. Zdałam więc na kierunek Animacji i Efektów Specjalnych. Marzyłam o tych wybuchach na planie, okazało się jednak, że uczą tam poklatkowo animować sól :-)

A tak na serio – pod koniec lat 90-tych pracowaliśmy na taśmie 35 mm, klimat był niezwykle twórczy a ja zostałam na tym kierunku bo uwielbiam rysować i odnalazłam się w klasycznej animacji.

Kiedy kończyłam studia na dobre weszła technika cyfrowa i animacja 3D i trzeba było się w tym odnaleźć. Po przyjeżdzie do Warszawy pracowałam sporo w reklamie – robiąc różne rzeczy od animacji komputerowej, przez ilustracje po grafikę. Jakoś tak mam, że angażuję się w każdą formę kreatywności. Projektowałam min. ubrania ale też wyreżyserowałam film rysunkowy dla dzieci dla TVP i miałam kilka wystaw ilustracji.

Przez całe lata pracy z komputerem brakowało mi jednak czegoś fizycznego, kontaktu z materią i wysiłku. Lubię angażować ciało i pobrudzić sobie ręce, poza tym mam słabość do druku i poligrafii w każdym aspekcie. Uwielbiam maszyny do offsetu, sitodruk, tłustość farby drukarskiej na chropowatym papierze.

Linoryt okazał się idealny bo można go tworzyć w mieszkaniu. Zaspokaja moją potrzebę żmudego dłubania szczegółowych ilustracji a jednocześnie jest wyzwaniem przy ręcznym drukowaniu. Czuję, że pracuje mój biceps i triceps. Efektem są ładne odbitki, z których każda jest nieco inna, bo przecież nie da się wydrukować dwóch takich samych prac ręcznie. Szalenie mnie to cieszy bo jestem bardzo znużona masowo powielanym drukiem cyfrowym.

Katarzyna Krauss: Czy fakt, że Twoi Rodzice są malarzami, determinował Twoje aktywności aktualne?

Myślę, że Rodzice piekielnie nas determinują, w ten czy inny sposób. W domu działo się dużo więcej niż tylko malarstwo – była tam fotografia, sitodruk, projektowanie graficzne, szycie odzieży, prowadzenie galerii... a mnie dawano spróbować wszystkiego. Kiedy miałam 15 lat, Ojciec drukował jakieś moje projekty sitodrukiem, jako pocztówki, Rodzice sprzedawali je turystom w swojej galerii autorskiej.

Ale gdzieś tam cichaczem miałam plan B, w razie gdyby nie przyjęli mnie do Szkoły Filmowej chciałam zdawać na... prawo :-)

 

Katarzyna Krauss: Musiałaś się tej techniki uczyć na jakiś specjalnych kursach, czy może jesteś Zosia samosia?

Zuzanna Wiskirska: Jako dziecko podglądałam moją Matkę, która robiła bardzo precyzyjne, wielokolorowe odbitki. Jednak zasadniczo odkrywałam wszystko sama, oglądając filmy na Youtube, wystawy grafik, pytając znajomych na Instagramie – my linorytnicy mamy tam prężną społeczność, która istnieje już od kilku lat. Matka była natomiast i jest technicznym pogotowiem technicznym, zawsze mogę liczyć na pomoc kiedy coś się knoci w druku. Trochę żałuję, że nie byłam na ASP.

 

Katarzyna Krauss: Skąd czerpiesz inspiracje do Twoich dzieł?

Zuzanna Wiskirska: Mam swoje ulubione tematy i je od lat eksploruję. Czasami pomysły pojawiają nagle, ale zazwyczaj są efektem długiego myślenia lub obserwacji. Ponieważ pracuję też na zlecenie, jako ilustratorka, trafiają do mnie zadania, które są mi zupełnie obce, wymagaja researchu i zazwyczaj są bardzo inspirujące.

 

Katarzyna Krauss: Wiele jest u Ciebie motywów zwierzęcych, florystycznych, ale sporo człowieka, szczególnie par – kobieta i mężczyzna, możesz coś więcej powiedzieć o tym?

Zuzanna Wiskirska: Lubię naturę, można ją interpretować na wiele sposobów i nigdy sie nie znudzi. Zawsze lubiłam obserwować małe detale – sikorki na gałęzi, kształt liści...

To samo mam z człowiekiem. Interesują mnie zawiska społeczne, interakcje albo ich brak. Żyjemy w eopce, kiedy rzeczywistośc wirtualna zwłaszcza coraz większe terytoria naszej świadomości, cierpią na tym prawdziwe relacje. Nasze realne ciała są bardzo zwierzęce, wypełnione skomplikowaną biochemią, która nie ma szans w rzeczywistości wirtualnej. Dlatego co jakiś czas tworzę prace na temat partnerstwa, erotyki i samotności. Moi bohaterowie są często nadzy bo ubrania narzucają kontekst kulturowy a ja chcę opowiadać o człowieczeństwie bliskim naturze, pierwotnym.

 

Katarzyna Krauss: Kolorów nie używasz wielu, ale to w ogóle nie przeszkadza to, wręcz przeciwnie, te prace są piękne, dobrze się je ogląda. Skąd taka paleta kolorów?

Zuzanna Wiskirska: To jest bardzo dobre pytanie. Nie robię tego celowo, mam chyba tak poukładane kable w mózgu, że męczy mnie nadmiar kolorów. Lubie je w ograniczonych zestawach. Moja garderoba i mieszkanie też są prawie monochromatyczne, z małymi akcentami koloru.

Katarzyna Krauss: Kto kupuje Twoje prace?

Zuzanna Wiskirska: Coraz częściej mam klienów z Polski! Jednak kiedy zaczynałam przygodę z linorytem, założyłam konto na Instagramie, głównie pokazujące moje męki twórcze w pracowni. Przyciągnęłam sporo fanów, zwłaszcza w USA i Anglii. W tej chwili mam sklep online, gdzie sprzedaję swoje prace do wielu krajów. Poza tym jestem 'w stałej sprzedaży' w butiku Slou na Bielanach. Moi odbiorcy bardzo cenią fakt, że to są ręcznie robione odbitki.

 

Katarzyna Krauss: Miałaś już swój wernisaż? Myślałaś o wystawie Twoich prac? 

Zuzanna Wiskirska: Miałam kilka wystaw ilustracji w Warszawie a jesienią zeszłego roku wystawiałam linoryty w Slou. Szykuję w tej chwili kolejną wystawę, ale na razie nie mam za wiele szczegółów.

 

Katarzyna Krauss: Wiem, że prowadzisz warsztaty z linorytu, kto na nie przychodzi? Każdy może się tego nauczyć?

Zuzanna Wiskirska: Linoryt jest taką techniką, której można spróbować nawet w skromnych warunkach. Od strony technicznej wymaga używania ostrych narzędzi, trochę siły w rękach i braku obaw przed farbą, ale jest najłatwiejszą z technik grafiki warsztatowej. Kiedyś uczono linorytu na plastyce w szkołach podstawowych.

To, co chcemy przedstawiać za pomocą linorytu, czyli jak stworzyć ciekawą grafikę,  jest już nieco bardziej skomplikowane i tego także uczę na warsztatach.

 

Katarzyna Krauss: Twoje prace pięknie wyglądałyby np. na białych tshirtach, myślałaś o takiej formie działalności również?

Zuzanna Wiskirska: Tak, mam ciągoty do druku na odzieży i co jakiś czas robię taki projekt. Przenosiłam nawet ilustracje wykonane jako linoryt na kolekcję ubranek dziecięcych dla marki Kids On The Moon. Zrobiłam z nimi zresztą kilka, całkiem ciekawych projektów w różnych technikach.

W tej chwili przygotowuję kolekcje wzorów na tkaniny, które będą następnie drukowane cyfrowo na zamówienie. Każdy mógł sobie kupić niewielką ilość tkaniny i uszyć coś z moim wzorem. A ja wreszcie uszyję sobie spódnicę.

Katarzyna Krauss: Zuza, wielu dalszych pomysłów na linoryty, na printy na materiałach (chciałabym nosić) i czekamy na więcej, dziękuję :)

Ja tylko uchylę rąbka tajemnicy, że z Zuzą szykujemy dla Was warsztaty z linorytu, ale też przygotujemy wystawę jej prac. Bądźcie z nami!

Jak chcesz więcej zobaczyć, a nawet kupić zajrzyj tu: https://www.ateliermisko.com/

 

 

Galeria:

 
 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Sponsorzy

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera TwitterDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X