17.06.2020, 08:45

Anna Seniuk zdradza, co jest w życiu ważne

Przez lata jej wizerunek określała rola w serialu "Czterdziestolatek". Dla widzów była ciepłą osóbką, typową mamuśką. W życiu taka nie jest. Ma swoje humory i stawia na szczerość. Dlaczego? Bo najważniejsze to być sobą! Nikt nie jest idealny.

Z modą na bakier

Wszystko ma swój czas i każdy żyje w określonym dla siebie czasie. Anna Seniuk uważa, że w dzisiejszych czasach nie miałaby szans, by zostać aktorką. Teraz kariera zupełnie na czymś innym polega.

– Kiedy widzę czasem w telewizji jak grupa poważanych ludzi bardzo długo i z pasją zajmuje się omawianiem nie filmowej czy teatralnej kreacji aktorki, ale jej torebek czy butów, które włożyła do sukienki, przecieram oczy ze zdumienia – mówi aktorka w książce „Anna Seniuk, nietypowa baba jestem”.

Mistrz Anny Seniuk – prof. Bardini mawiał, że to nadzienie ma być atrakcyjne, a nie opakowanie. Tak działa aktorka. Jak mówi w wywiadach, nie dba przesadnie o siebie, nie robi sobie operacji plastycznych, a kiedy już trafia do kosmetyczki, to ma poczucie, że leży i się starzeje.

– Na szczęście, do teatru i telewizji nie muszę się szykować, bo tam ucharakteryzują mnie i uczeszą – mówi.

Dodaje, że po zajęciach ze studentami zdarza jej się wyglądać strasznie, bo w trakcie nich jest ciągle w ruchu: głos rozwiany, makijaż rozmazany, a sweter – rozciągnięty. W końcu jak gra, to nie zwraca na nic uwagi!

Jej zdaniem, ta niechęć do mody wynika z tego, że co wieczór w teatrze jest dopieszczana przez szereg osób: fryzjerów, kostiumologów, garderobiane. To jej wystarcza, że przez kilka godzin wygląda szykownie. Aktorka uważa, że luz jaki panuje w dzisiejszej modzie przeszkadza młodym adeptom aktorstwa, którym trudno uchwycić kobiecy styl i sposób bycia. Jest im trudno zagrać w klasycznym kostiumie, nie mówiąc już o gorsecie.

– Przecież w sukience inaczej trzyma się kolana, inaczej trzyma się nogi, inaczej się siada, inaczej się porusza. A chodzenie w szpilkach to już jest katastrofa – ugięte kolana, połamana sylwetka, wypięta pupa. Wiele dziewczyn trzeba tego uczyć od nowa – mówi Seniuk.

Tęsknota za modą z lat 60-tych

Zdaniem aktorki były to bardzo kobiece czasy w modzie. Dziewczyny w szerokich kolorowych spódnicach, cienkie w talii jak osy, przepasane szerokim pasem. Idąc ulicą – wyglądały jak motyle.

– Taka kołysząca się spódnica, z szeleszczącą pod spodem halką niosła za sobą jakąś tajemnicę, wdzięk. Przez to, że trudno było coś gotowego w sklepie kupić, dziewczyny same szyły sobie sukienki i miały ogromną fantazję – dodaje.

Aktorka sama wielokrotnie szyła sobie spódnicę z koła. Spódnice z koła na halce były bardzo proste: trzeba zszyć dwie długości materiału, potem włożyć w środek cyrkiel, bo pożądaną długość obrysowywało się cyrklem, trzeba było to obciąć, w środku dziurka, gumka, pod to halka.

W latach 60. ciężko też było kupić potrzebne akurat w określonym kolorze buty. Kiedy aktorka pojechała odebrać nagrodę zagranicę, ojciec pofarbował jej buty, by pasowały do sukienki. Przez to miała potem pofarbowane przez kilka dni stopy.

Nie jestem idealna, mam swoje humory

Ludzie wyobrażają sobie, że jest ciepłą i idealną osobą. Bywa, że zachowuje się niesympatycznie w stosunku do innych ludzi. Nie jest ideałem – tylko człowiekiem. Ma swoje humory. Poza tym uważa, że nie jest możliwe bycie cieplutką w każdej sytuacji. To nie jest normalne.

Samotność to nie znaczy, że nikogo się nie kocha

To, że jest sama, nie znaczy, że nie kochała i że nie miała w swoim życiu miłości. Aktorka uważa, że miłość jest największym darem. Teraz wiele związków jej zdaniem rozpada się, bo panuje przekonanie, że: teraz rzeczy się wyrzuca, a nie naprawia.

– Wolę być sama, niż mieć kogoś, kto zapewni mi tylko niespokojną starość. Chcę już żyć spokojnie, nie denerwować się tym wszystkim. Choć mówiąc o spokojnej starości, wcale nie mam na myśli patrzenia przez okno czy drzemania w bujanym fotelu. Przeciwnie. Mogłabym wreszcie zająć się sobą. Nacieszyć się tym, czym nie zdążyłam się dotąd nacieszyć. Wyjechać w miejsca, które zawsze chciałam zobaczyć, niekoniecznie daleko… – mówi.

Poza graniem jest normalne życie

Aktorstwo jest dla niej spełnieniem marzeń, pragnieniem znalezienia się w innej rzeczywistości niż ta, w której się jest. Nie chodzi o zaspokajanie własnej ambicji. Jest to rodzaj głębokiej potrzeby, która jest wpisana w człowieczeństwo i objawia się też poprzez: taniec i śpiew. Potrzebę znalezienia się w innej rzeczywistości ma też widz, który przychodzi do teatru.

– Niektóre kobiety uprawiają przecież teatr w życiu codziennym, nie będąc wcale aktorkami, gdy tworzą swój wizerunek czy pewną kreacje na swój temat – dodaje.

Teatr jest dla Anny Seniuk leczeniem się z kompleksów. Odczuwa paniczny lęk przed każdym nowym wyzwaniem, boi się, że nie podoła. Dopiero praca nad rolą pomaga jej przełamać strach. Upór w dążeniu do przełamania i przezwyciężenia lęku trzyma ją w tym zawodzie.

Co jest w życiu ważne?

Dzielenie się z innymi. Zdaniem aktorki, łatwiej jest komuś dać pieniądze niż pamiętać o kimś, zadzwonić do kogoś, wysłuchać, wysłać list, znaleźć dla kogoś czas. Nie uważa, że należy iść po swoje, walczyć o prawdę czy swoją pozycję. Ona tego nie umie. Chowa się, woli nikogo nie prowokować. Mówi o sobie, że ma naturę typowej mieszczanki. Dla Anny Seniuk ważne jest też mieć swój świat. Czasem wystarczy przejechać kawałek, by znaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości. To ją regeneruje.

– Czuję się jak latawiec zawieszony gdzieś w górze na cienkiej nitce. Patrzę na świat z nowej perspektywy, poznaję nowych ludzi, jestem szczęśliwa i wolna jednocześnie – mówi.

W tym roku aktorka skończy 78 lat i często w wywiadach powtarza, to co postanowiła zrobić mając 20 lat.

- Postanowiłam starzeć sie z godnością!

Anna Seniuk to osobowość, jak sama o sobie mówi - wybitnie introwertyczna. Wciąż gra w teatrze, reżyseruje spektakle i szerokim łukiem omija ścianki, na których chętnie pojawiają się niektórzy aktorzy. Od lat 70. aktorka współpracuje również z Teatrem Polskiego Radia, do tej pory wystąpiła w ponad stu słuchowiskach.

 - Najciekawszy dla mnie rodzaj pracy - stwierdzała - to zajęcie w dubbingu i radiu. Człowiek zostaje sam, w pustym pokoju, zdany tylko na siebie i swój głos.

 

Opr: Damosfera

Na podstawie książki „Anna Seniuk, nietypowa baba jestem” w rozmowie z córką Magdaleną Małecką-Wippich. Wypowiedzi wykorzystane w tekście pochodzą z tej książki.

Foto: wikipedia CC.

 

 
 

Komentarze

 
 

Dodaj Komentarz

Partnerzy

Newsletter

Zapisz się na newsletter

Damosfera InstagramDamosfera Youtube


Copyright 2014 by Damosfera
Projekt i realizacja JMC.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X